Teksty literackie
No i pech. - złorzeczył Lykon coraz cichszym głosem. Wiedziałem, że mogę mu zaufać, przeto zaczęliśmy się sposobić do walki. Zstępować ku nim, mieszać życie swoje z ich życiem ani mogła, ani chciała. . - Ach. Szlachcie, która odstąpiła własnego monarchy i ojczyzny, która przedtem, niedawno jeszcze, nazywała tyranem dobrego Jana Kazimierza, posądzając go, że do absolutum dominium dąży, która sprzeciwiała mu się we wszystkim, protestując na sejmikach i sejmach, a w łaknieniu no- wości i przemiany doszła do tego, że niemal bez oporu uznała panem najeźdźcę, byle mieć ja- kowąś odmianę – wstyd było teraz nawet i narzekać. A com widział, tom i innym powiedział. Przecie i duszę miał rozdartą na dwoje; za czym zaledwie znalazły się słodkie i przyjazne ręce, które poczęły mu rany obwiązywać, już mu kazano zrywać się i lecieć na pustynne, dalekie brzegi Rzeczypospolitej bez względu, że on znużon tak bardzo na duszy. Sokole oczy jego objęły ją całą w jednej chwili, bacząc, czy nie dojrzą gdzie krwi, potem błyskawicą padły na mchy.