Teksty literackie
Wszystko dawne coraz bladsze, ja to czuję, ja to słyszę, kiedyś wszystko to napiszę; teraz tak w powietrzu wiszę w tej urodzie, w tym weselu; lecę, jak mnie konie niosą — od miesiąca chodzę boso, od razu się czuję zdrowo, chadzam boso, z gołą głową; pod spód więcej nic nie wdziewam od razu się lepiej miewam. . – Co to jest. . A Winicjusz odpowiedział gorączkowo: - Tak. Szkarłat zda- wał się wyobrażać ogień, białe płótno lniane — ziemię, błękit — powietrze, purpura — morze. . przyp. Gdy się moc łaskawą staje i zejść raczy ku widoczności: pięknem mianuję zejście takie. - Kto tu jest. . Biada. aż ku Sandomierzu, do swoich majętności pójść i tam spokojnie siedzieć. - Lenieje ci ona kiej krowa na zwiesnę. Potem nasunęła mu się dziwna kombinacja: że Wokulski jest to parweniusz, który za prawo noszenia białego cylindra powinien by mu płacić przynajmniej pięćdziesiąt procent od wypożyczonego kapitału. . . Pan Wołodyjowski gonił w przodku z laudańską chorągwią. Był to porucznik piatyhorskiej chorągwi litewskiego komputu, dawny znajomy pana Wołody- jowskiego, stary żołnierz i dobry.